Ahoj Panie Bobrze!

Wszystko jest dla ludzi, ale nie wszystko dla wszystkich.


Link 19.08.2010 :: 18:24 Komentuj (2)
Najbardziej zdumiewającą cechą złotych rybek jest ich pamięć. Ludzie użalają się nad nimi, sądząc że biedne stworzenia pamiętają tylko trzy ostatnie sekundy swojego życia. Jakby się nad tym głębiej zastanowić, to z tego zdawałoby się defektu można uczynić wielki dar. To niewiarygodne być tak bardzo przywiązanym do teraźniejszości. Ilu ludzi pragnęłoby nie rozpamiętywać swoich życiowych porażek, potknięć, faux pas i trudnego dzieciństwa? Złotych rybek nie dręczą wewnętrzne demony i nie straszą duchy przeszłości. A cóż może przynieść więcej radości niż ciągłe odkrywanie świata na nowo, w całej swej okazałości? Ludzi, smaków, barw i uczuć? Trzydzieści tysięcy razy dziennie? Jaki to komfort wiedzieć, że Najlepsze Lata Waszego Życia minęły nie 40 lat temu, a zaledwie przed trzema sekundami? A w związku z tym może właśnie trwają w tej chwili?




I w tej również?




I teraz?


A może to wszytko nie jest prawdą?
Może złote rybki pamiętają całe swoje życie, od nędznego narybka do starej, wyblakłej ryby z postrzępionymi płetwami? Może pamiętają swoje akwarium z mętną wodą, wszystkie upadki na zimną, porcelanową powierzchnię umywalki przy wymienianiu wody i straszliwego glonojada w jej królestwie- szklanej kuli.
Może.
Jednak złota rybka jest stworzeniem wręcz magicznym i w magiczne właściwości jej pamięci wolę wierzyć.

The drums- Let's go surfing



Bóg ojciec, Syn boży, Duch święty i ja - bożek.


Link 25.02.2010 :: 23:50 Komentuj (2)
Jestem okropna. Ale Wy pewnie też.

The Gossip - Heavy Cross
"Weźcie se zwróćcie na to uwage"





Nie znaczy nie, a nie tak.


Link 25.09.2009 :: 19:05 Komentuj (5)

"Niewiele publikacji naukowych wywołuje natychmiastową i ożywioną publiczną debatę, lecz artykuł Stephanie Brown i jej kolegów z Michigan University pod niepozornym tytułem "Społeczna bliskość zwiększa poziom progesteronu w ludzkiej ślinie", który pojawił się w czasopiśmie "Hormones and Behavior", był takim rzadkim wyjątkiem. Progesteron, przypomnijmy, żeński hormon płciowy, poza rozmaitymi funkcjami związanymi z reprodukcją wpływa też korzystnie na ludzką potrzebę emocjonalnej więzi z innymi. Pani profesor Brown i jej współpracownicy przeprowadzili prosty eksperyment, który dowiódł, że stężenie tego hormonu we krwi (i ślinie) zależy od tego o czym rozmawiamy. Część badanej przez nią grupy 160 studentek, podzielonych losowo na pary, otrzymała zadanie wspólnej korekty artykułu z dziedziny botaniki, zaś pozostałym parom polecono, by przez 20 minut pogwarzyły sobie na tematy osobiste. Kiedy porównano później ich poziom progesteronu w próbkach śliny, okazało się, że zajęte wzmacnianiem "kobiecych więzi" miały owego hormonu więcej. Ponieważ ma on generalnie pozytywny wpływ na na zdrowie, wnioskować możemy z tego eksperymentu, że rozmowy przedłużają kobietom życie."

Mam uzasadnioną obawę, że będę żyła 257 lat.


 

Missy Elliott ft. Ciara- Work




Chociaż w sumie mogłabym żyć nawet 500 lat gdyby ktoś zagwarantował mi, że kiedyś będę tak tańczyła.



Jeśli ze mną jest coś źle, to na pewno z Tobą też!


Link 31.08.2009 :: 23:44 Komentuj (4)

COŚ już było i w zasadzie mogłabym już na tym poprzestać ale po co jak moge coś napisac?


  Może powinnam zacząć od początku, może od kawy i ciasta, a może od płyty z zimnymi przekąskami? Sama nie wiem. Od poczatku zaczynać nie będę bo za dużo mam rzeczy do powiedzenia, na kawe jest za późno, a płyty z zimnymi przekąskami nie mam.  Dlatego może zaczne od tego co moje oczy widziały w ten weekend. W tan weekend moje oczy były na Air Show 2009, w pierwszy dzień bardzo zmokły, w drugi widziały coś czego mam nadzieje już nigdy w życiu nie zobaczą. Pomimo deszczu i śmierci wiszącej w powietrzu dosłownie i w przenośni, podobało mi się. Ludzie moga sobie narzekać na pogode, na organizacje, na długie kolejki, na to, że kiełbasa była niedosmażona, a łazienka zamknięta, ale było ok. Nie uwierzycie ile pokretełek, guziczków, monitorków i przycisków jest w myśliwcu, jak przepastne jest wnętrze amerykańskiego transportowca i ile zmarszczek ma Hermaszewski. Dostałam beret i jestem zadowolona.


  Po drugie w ten weekend poznałam najzajebistszą Panią Ulę na świecie. Pani Ula jest emerytowanym wykładowcą chemii organicznej na Akademii Górniczo Hutniczej. Pani Ula ma 74 lata, 183 cm wzrostu i farbowane na pasjonujacą czerwień włosy. Pani Ula to rodowita krakowianka, a na ścianach jej mieszkania w kamienicy w centrum miasta wiszą "orginalne kosskaki". Przemycane z Ukrainy papierosy odpala jeden od drugiego, wypija niemożliwe ilości alkoholu i nigdy nie miała kaca. Pani Ula swego czasu była reprezentantką Polski w brydżu sportowym i wraz ze swoją drużyną zjeździła pół świata, a historiami z mistrzostw świata w Monte Carlo może opowiadać w nieskończoność. Pani Ula chodzi ze swoim wnukiem Danielem do klubów studenckich bo uwielbia tańczyć i w przeciwieństwie do stereotypowych babć nie wierzy w księży, kościół, Boga i życie doczesne. Ojciec Pani Uli przegrał W DOMINO (!!!) stadninę koni wraz z końmi zresztą, futro i połowe majątku. Pani Ula razem z Marynią- nianią swojego świętej pamięci męża, który jak wszyscy utrzymują miał na imię Wuj, gra namiętnie w kości i ogląda eurosport. Przez Internet robi zakupy, sprawdza wyniki ekstraklasy, a nocami grywa w wirtualnego pokera. Pani Ula zna wszystkich i wszytsko jest w stanie załatwić. Za nic na świecie nie chciałaby być myszą, ktorych to zresztą panicznie się boi, ale nie ma serca popełnić zbrodni, a pająki zawsze wynosi na pole, bo zabicie ich przynosi nieszczęście. Za Panią Ulą zawsze chodzi gromada psów, które na czele z Dodo-krakowiakiem nie boją się nikogo i niczego, za to swoim kształtem przypominają karton po lodówce tak są dokarmiane. Pani Ula zna pierdylion historii, ma charakter, oszałamiającą osobowośc i serce z mydła. I mimo tego, że spędziłam z nią tylko jeden dzień, z czystym sumieniem moge powiedzieć, że kocham Panią Ulę.                    Poznałam też Hanke z Pruszkowa, koleżanke Pani Uli z drużyny brydżowej. Hanka za czasów żelaznej kurtyny przemycała z zachodu niewiarygodne ilości niewiarygodnych towarów. Była inżynierem budowy dróg i mostów i gdyby inzynier Karwowski nie był postacią fikcyją spędzaliby razem każdego Sylwestra. Hanka olewa wszytsko i wszystkich, bo jak sama twierdzi za dużo już w życiu widziała, żeby coś mogło ją zdziwić. Z kolei jej córka-pracoholiczka Monika jest głównym kimśtamważnym w firmie kosmetycznej i zarabia miliony monet miesięcznie. Znajduje jednak trochę czasu na utrzymywanie fryzury rodem z teledysków Samanty Fox.  A ciocia Basia najmłodsza z dziewięciorga rodzeństwa, warszawianka z dziada pradziada, zaciągająca czasem akcentem z Pragi południe, stara ficygernia z blond włosami to istota słodka jak miód. Poza tym robi najlepsze śledzie w naszej szerokości geograficznej.                                            


No i kto by się spodziewał, że podczas dwudniowego pobytu na wsi, wśród ludzi, gdzie średnia wieku wynosiła podnad 60, a ich głowne zajęcie polega na chodzeniu od sąsiada do sąsiada i popychaniu pierdół uśmieje się jak dzika świnia? No ja nie. Albo jestem głupia, albo z policji- sama nie wiem.


I póki pamiętam to chce oświadczyć, że nie zgadzam się na nadejście jesieni, bo ja nie miałam czasu sie latem, słońcem i schodzącą z pleców skórą nacieszyć. I chociaż jestem (albo i nie jestem) kontent, że nie należe już do  grupy osób zaczynających pierwszego września kolejny rok nauki to wcale mi sie nie chce znosić ciuchów, pakować plecaka, szukać biletów i jechać nad morze. WCALE!


I chciałabym, żeby Stężylyszys już wrócił bo sie tu wszyscy stęsknilyszys.


To tyle. Pozdrawiam wszystkich tych, co na rzeczy się znają, przestrzegam przed jedzeniem kradzionych pomidorów, przypominam że ludzie skaczący z kwiatka na kwiatek spadną wreszcze nie oszczaną ziemię i cytuje klasyk: 


"Życie jest jak transwestyta -


                                              niby wszystko fajnie, a tu chuj."



LOIS PISZE


Link 16.08.2009 :: 05:05 Komentuj (5)
COŚ




Z BUZIACZKIEM

powered by Ownlog.com